21 lipca 2021
Zauważyłeś,

Artykuły z tej kategorii

Właściciel firmy (niezależnie od branży) każdego dnia mierzy się z licznymi dylematami. Jakie działania marketingowe podjąć, jak utrzymać obecnych Klientów, z jakich narzędzi wspomagających prowadzenie biznesu korzystać? To tylko nieliczne z nich.

Właściciel firmy edukacyjnej stojący przed obliczem podjęcia decyzji o zatrudnieniu pracownika również ma wiele rozterek – doskonale o tym wiem, bo przeżyłam to na własnej skórze.

Jedną z nich jest podjęcie decyzji – czy w przypadku pracownika odpowiedzialnego za prowadzenie zajęć lepiej jest zatrudnić jedną, czy kilka osób?

Dziś podzielę się z Tobą swoimi spostrzeżeniami na ten temat.


W przypadku osób takich jak ja – czyli samodzielnie nauczających, które otwierają własną działalność i opierają na niej swój dochód – początki zwykle nie wiążą się z poszukiwaniem kogoś do pomocy. Wielu przedsiębiorców na tym etapie zostaje – dobrze im samym ze sobą, dążą do wypełnienia swojego grafiku i na tym poprzestają. Jest to jak najbardziej w porządku, o ile właściciel firmy dobrze się z takim rozwiązaniem czuje.

Ja jednak od samego początku wiedziałam, że chcę rozwijać i skalować swój biznes. Oczywistym było, że w pojedynkę jest to nie do zrobienia, bo doba z gumy nie jest. Dlatego podjęłam decyzję o zatrudnieniu pierwszego pracownika.

Po krótkim czasie firma rozrosła się na tyle, że potrzebne były kolejne pary rąk do pomocy.

Wówczas narodziło się pytanie – szukać kogoś do pojedynczych godzin, czy jednak znaleźć osobę, której dam liczbę kursów odpowiadającej np. połowie standardowego etatu?

Na początku jakoś tak samo wyszło, że moi pracownicy byli „z doskoku”. Oferowałam im po kilka godzin zajęć w tygodniu, im to też odpowiadało, bo zazwyczaj byli studentami dziennymi lub pracownikami etatowymi w innych firmach.

Z czasem zauważyłam, że zaczął wkradać się chaos i ogarnięcie kilku osób prowadzących zajęcia jest dla mnie bardzo czaso- i energochłonne.

Wówczas postanowiłam, że poszukam kogoś, komu zaoferuję przynajmniej kilkanaście godzin zajęć w tygodniu. Liczyłam na to, że angażując pracownika w taką liczbę kursów, organizacja pracy w mojej firmie będzie dużo bardziej sprawna.

Rzeczywiście – było to wygodne rozwiązanie, bo dużą część godzin oddelegowałam jednej osobie. Dzięki temu potem musiałam na bieżąco kontaktować się z tą jedną osobą, a nie kilkoma – jak to wcześniej było. Zyskałam więcej czasu na inne działania, mniej energii poświęcałam na zarządzanie wieloma pracownikami.

Jednakże, w tym „idealnym rozwiązaniu” był pewien szkopuł. Ta osoba w połowie roku szkolnego przyszła do mnie i powiedziała, że musi zrezygnować z pracy, bo to jednak za dużo dla niej i czuje się zbyt obciążona. Miałyśmy podpisaną umowę zlecenia, zatem miałam tylko miesiąc (w środku roku szkolnego!) na znalezienie zastępstw do kilkunastu kursów. Chyba nie muszę Ci mówić jak trudne to było zadanie, gdy każdy z nich miał swój ustalony harmonogram? To doświadczenie kosztowało mnie sporo nerwów (a byłam wtedy w ciąży).

Obecnie znowu praktykuję model „dywersyfikacji” prowadzących, ale planuję to zmienić – na innych zasadach niż poprzednio.

Otóż chcę zatrudnić nauczyciela na pełen etat na podstawie umowy o pracę, zapewniając mu 18 godzin „tablicowych” i 22 godziny do mojej dyspozycji (dzięki temu mogę zaangażować takiego pracownika w inne działania na rzecz firmy czyli oddelegować pewną część moich codziennych zajęć).

Czy takie rozwiązanie się sprawdzi?

Nie wiem 😉 Napiszę artykuł za rok i Ci powiem.

Jednak wiem, że chcę spróbować, bo żadna z dotychczasowych form zatrudniania nie zdała u mnie egzaminu w 100%.

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że każde rozwiązanie ma swoje plusy i minusy. Nie zmienia to faktu, że dwa modele już „przerobiłam” – żaden z nich nie okazał się satysfakcjonujący. Zaczęłam dopatrywać się przyczyny w formie zatrudnienia – umowa zlecenia jest mało zobowiązująca i angażująca, zwłaszcza dla pracownika.

Mam nadzieję, że przy umowie o pracę ta sytuacja się zmieni.

Z konkretnymi informacjami w tej kwestii wrócę za kilka-kilkanaście miesięcy 😉

Lepszy 1 pracownik czy kilku?

05 maja 2021