21 lipca 2021
Zauważyłeś,

Artykuły z tej kategorii

Zastanawiasz się właśnie nad wyborem specjalizacji na studiach filologicznych?

Nie wiesz czy lepszą opcją będzie tłumaczenie, czy jednak nauczanie? A może w ogóle coś innego? Specjalizacji jest mnóstwo – począwszy od kultury, przez literaturę, po informatykę czy sprint writing.

W dzisiejszym wpisie chciałabym podzielić się z Tobą swoją refleksją dotyczącą wyboru specjalizacji nauczycielskiej na kierunku filologia angielska.

Jak już wiesz z mojej „opowieści” o początkach mojej drogi [KLIK] 😉, po maturze byłam przekonana, że chcę wybrać się na specjalizację tłumaczeniową z drugim językiem chińskim (!). Jak pomyślałam, tak zrobiłam :D Nie przetrwałam tam nawet roku. Następnie różne życiowe „zawirowania” sprawiły, że wylądowałam na innej uczelni w innej części kraju i wyboru już nie miałam – specjalizacja nauczycielska była jedyną, która się tam otworzyła.

Początkowo byłam ….. hmm…. Niepocieszona. Tak, to chyba dobre słowo :P

Sądziłam, że na pewno nie będę nauczycielem. Że tłumaczenie jest tym, czym chcę się zawodowo zajmować.

Jednak życie szybko zweryfikowało – jako młoda studentka samodzielnie utrzymująca się w obcym mieście musiałam jakoś zarobić na życie. Doszłam do wniosku, że nie chcę dorabiać jako kelnerka, tylko od razu robić coś w swojej profesji. Dlatego też zaczęłam udzielać korepetycji, potem zatrudniać się w różnych szkołach językowych i tak dalej, i tak dalej…

Po obronie pracy licencjackiej nie miałam już wątpliwości – chciałam kontynuować specjalizację nauczycielską w stopniu magisterskim.

Czy teraz, z perspektywy czasu, żałuję tej decyzji?

ANI TROCHĘ!

Będąc trochę starszą i mądrzejszą :P jestem wdzięczna losowi, że tak mną pokierował.

Dlaczego zatem uważam, że specjalizacja nauczycielska to dobry wybór?

  1. Daje Ci uprawnienia do nauczania (dotyczy placówek oświatowych) – kończąc filologię obcą z jakąkolwiek inną specjalizacją nie masz takich uprawnień. Zatem jeżeli pod koniec studiów zreflektujesz się, że jednak fajnie byłoby aplikować na stanowisko nauczyciela do jakiegoś przedszkola czy szkoły, niestety będzie trochę „po ptokach” :P Będziesz musiał wówczas dodatkowo odbyć studia podyplomowe z pedagogiki/metodyki, czyli kolejne 2 lata edukacji przed Tobą :P Natomiast realizując specjalizację nauczycielską na poziomie licencjata zdobywasz uprawnienia do nauczania dzieci od żłobkowiczów, przez przedszkolaków, po szkołę podstawową. Dyplom magistra uprawnia Cię do nauczania w starszych grupach wiekowych (również lektoraty języka obcego na uczelniach wyższych!). Nawet aplikując do prywatnej szkoły językowej (w której formalnie nie ma wymogu posiadania dyplomu pedagogicznego) informacja o odbyciu studiów z programem nauczycielskim jest dużo bardziej mile widziana 😉 Wiem coś o tym – w końcu sama taką szkołę prowadzę :D
  2. Kończąc filologię ze specjalizacją nauczycielską jak najbardziej możesz zająć się tłumaczeniami – aczkolwiek mogą to być wyłącznie zwykłe tłumaczenia. W polskim prawie tłumaczenia tzw. poświadczone realizowane mogą być wyłącznie przez tłumaczy przysięgłych. Co ciekawe – ukończenie studiów ze specjalizacją tłumaczeniową wcale nie daje Ci uprawnień tłumacza przysięgłego. Musisz dodatkowo zdać państwowy egzamin (ponoć okrutnie trudny!). Co jeszcze ciekawsze – wcale nie musisz mieć wykształcenia wyższego filologicznego, aby do takiego egzaminu przystąpić. Wystarczy magister z czegokolwiek 😉 Mój nauczyciel angielskiego z liceum, który jest aktywnym tłumaczem przysięgłym (jednym z najlepszych w Polsce!) oraz wykładowcą UŚ powiedział mi kiedyś, że jeżeli chcę na poważnie zająć się tłumaczeniami i solidnie do tego egzaminu przygotować, same studia nie wystarczą. Potrzeba jeszcze przynajmniej 2 dodatkowych lat nauki i praktyki w zawodzie. Oczywiście same studia dają solidną bazę do tego zawodu, ale od ukończenia studiów do zdania egzaminu na tłumacza przysięgłego jeszcze daleka droga 😉
  3. Realizujesz dużo przedmiotów związanych z psychologią i pedagogiką – dzięki temu zdobywasz wiedzę dotyczącą rozwoju człowieka, sposobów pracy z różnymi grupami wiekowymi, czy też funkcjonowania umysłu ludzkiego. A to przydaje się nie tylko w pracy nauczyciela. Skorzystasz z tej wiedzy w jakichkolwiek relacjach międzyludzkich – gwarantuję Ci 😉 Pamiętam, że takie przedmioty na ostatnich 2 latach studiów fascynowały mnie już dużo bardziej niż sam angielski :D
  4. Obowiązkowo realizujesz praktyki studenckie z zakresu nauczania – możesz dzięki temu „od środka” zobaczyć jak funkcjonują placówki oświatowe w Polsce, na czym polega praca nauczyciela poza „godzinami tablicowymi”, poprowadzić samodzielnie lekcje w różnych grupach wiekowych.
  5. Kończąc specjalizację nauczycielską zawód pedagoga nie jest jedynym, który masz do wyboru 😉 Możesz rozwijać się również w kierunku metodycznym i zająć się pomaganiem nauczycielom w ich pracy, a nie tylko nauczaniem. Jeżeli po odbyciu praktyk stwierdzisz, że jednak nauczyciel to nie jest zawód dla Ciebie, dyplom filologiczny otwiera Ci wiele innych dróg! Z założenia każda międzynarodowa korporacja będzie chciała z Tobą współpracować – mają pewność, że znasz język na bardzo wysokim poziomie. Dodatkowo profil nauczycielski wskazuje na wysoko rozwinięte tzw. soft skills (czyli np. zdolności interpersonalne, komunikacyjne itp.). Pamiętam jak jedna z naszych wykładowczyń na ostatnim roku studiów powiedziała podczas ćwiczeń, że dużo bardziej lubi mieć zajęcia z naszą grupą (nauczycielską) niż z grupą tłumaczeniową, bo oni to tacy typowo zamknięci w sobie i nastawieni na pracę z komputerem czy w kabinie tłumaczeniowej 😉 Z kolei jedna z moich znajomych, która skończyła filologię romańską, a obecnie pracuje w dużej międzynarodowej korporacji, powiedziała mi raz, że jej szef powiedział jej, że zdecydowanie wolą zatrudnić filologa i nauczyć go kwestii technicznych, niż zatrudniać inżyniera i uczyć go języka. Po prostu „humanista” jest dużo bardziej plastyczny i szybciej uczy się nowości 😊

Jak widzisz, specjalizacja nauczycielska to naprawdę dobry wybór! Daje dużo możliwości zawodowych, ale przede wszystkim zapewnia kształcenie z zakresu metodyki, pedagogiki i psychologii – zatem mnóstwo fascynujących przedmiotów 😊


Żeby nie było tak cukierkowo – nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o minusach tego wyboru.

  1. Już od mniej więcej czwartego semestru studiów sama filologia jest mocno „przytłoczona” przedmiotami specjalistycznymi z zakresu nauczania. Dużo uczymy się o teorii nauczania języka obcego, ale już dużo mniej samego języka. Mnie osobiście bardzo brakowało zajęć z wysoko specjalistycznego języka. Ale coś za coś 😉
  2. Nawiązując do punktu wyżej – uczymy się, ale tylko W TEORII. Oczywiście są praktyki studenckie, ale umówmy się – w większości przypadków są one „odbębnione”, a nie „odbyte”. Zatem prawdy o zawodzie nauczyciela języka obcego tak naprawdę dowiadujemy się dopiero po studiach :P Albo w trakcie, ale pracując jako nauczyciel. Albo czytając tego bloga :D Tak czy siak, studia uczą jedynie teorii (oczywiście bardzo ciekawej i potrzebnej), ale na próżno szukać tam praktyki. Ta przychodzi dopiero z pracą zawodową – taka prawda. Na marginesie – mój kolejny wpis będzie właśnie o tym, czego NIE NAUCZYŁY mnie studia. Także śledź bloga na bieżąco! 😉

 

Więcej minusów mi do głowy nie przychodzi :D


Zatem z własnego doświadczenia mogę z całą pewnością stwierdzić, że filologia obca ze specjalnością nauczycielską to świetny wybór!

Polecam ją każdemu, kto uwielbia ludzi i wiąże swój przyszły zawód z pracą z drugim człowiekiem 😊

 

 

 

 

 

 

 

 

Specjalizacja nauczycielska - tak czy nie?

27 lipca 2020